Zegar pokazuje godzinę 00:17. Późno już. Nie wiem dlaczego, ale zawsze piszę w nocy. Kocham noc. Kocham klimat, który jej towarzyszy. Kocham smak oraz zapach, tak trudno dostrzegalny, zapach herbaty, gdy patrzę oparty o ścianę za okno, gdzie księżyc swą poświatą oświetla stare, wyschnięte miasto.
Zrobiłem sobie herbaty. Jeżdżąc palcem po krawędziach irlandzkiego, zielonego kubka staram się nie myśleć o tym, co czeka mnie za kilka dni. O zmartwieniach, problemach, jakie borykają się w głowach dzisiejszych nastolatków, więc także i moich, o życiu, czy pracy, której nie ma, a która by się przydała.
Z drugiej strony, mam dopiero szesnaście lat. Praca nie jest mi na razie potrzebna. Całe życie przede mną.
Może jednak jakiś stary, spocony, jedną ręką trzymający piwo, a drugą ster kierowca, przejedzie mnie, nie widząc mnie pośród jakże wielu, chasających po ulicy białych myszek. Alkoholizm, oraz narkomania to straszne rzeczy.
Wtedy jednak, śmiało mógłbym czuć się zawiedziony tym, że za życia nie miałem pracy. Boje się jedynie tego, że tego nie “za życia” by nie było. Nie czas jednak, ani miejsce, by o tym rozmyślać.
Chciałbym być pisarzem. Napisać bestseller, który poruszył by całym światem. Coś, co ludzie by zapamiętali. Pierwszą lekturę, którą polubiły by dzieci. Na codzień męczyć się po kilka godzin dziennie w jakimś wydawnictwie, bądź gazecie, pisząc felietony, teksty, które poruszały by ludzi, doprowadzały do łez, czy okrzyków radości. Mieszkać w krakowie, niedaleko rynku, mając piękny widok z okna, najlepiej na jakąś dawną budowlę, gdzie chodziłbym sobie do kawiarni z laptopem, tworząc dzieła, które później pokazywał bym światu, popijając herbatę, oczywiście.
I zasypiać spokojnie. Nie martwiąc się o jutro, o każdy wydany na coś miłego dla serca grosz. Zasypiać, tak jak teraz. Z nadzieją, na jeszcze lepsze jutro..
Dobranoc.
Tagi: bycie sobą, dzień świra, film, głupoty, lustro, nastolatek, opinia publiczna, pierdoły, polityka, przełamanie, seks, strach, Uczucia, wstyd, życie
październik 4, 2008 o 6:45 pm
Piszesz ze spokojem i pewną dozą melancholii, jednak czuje się, że spokój jest Ci obcy (pewnie sprawiają to krótkie zdania). Wpis ma coś w sobie. Jeżeli poważnie planujesz napisanie powieści, to najpierw uspokój swoją duszę (kto wie, może ten blog Ci w tym pomoże?), czego Ci serdecznie życzę
Pozdrawiam.
październik 8, 2008 o 4:04 pm
Jeśli pragniesz aby to o czym marzysz ziściło się – napisz mail do samego siebie.
październik 31, 2008 o 7:33 am
O północy niektórzy się jeszcze krzątają, jeszcze ostatnie auta śmigają po ulicach. Ja zwykłam czekać na trzecią. (;
Pozdrawiam!