Tamten Zielony Gentelman.

By pawelbetkowski

Chodźmy nad morze. Zróbmy coś, czego nie zrobi nikt inny. Bądźmy oryginalni, kąpmy się w ubraniach. Bądźmy romantyczni, w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Zacznijmy udawać sceny ze starych filmów, czytajmy książki. Słuchajmy muzyki. Bądźmy wszechstronni. Nie wstydźmy się samych siebie, pokazujmy się takimi, jakimi jesteśmy naprawdę. Kłamstwo, podstępy, i smutek omijajmy z daleka. Nie śmiejmy się z ludziinnych, niż my. I pomagajmy innym, zarówno od strony psychicznej, jak każdej innej. I cieszmy się życiem, będąc sobą. Ponieważ życie jest za krótkie, by być kimkolwiek innym..

*

Ostatnimi czasy, powoli, bo powoli, ale zaczynam rozumieć. Rozumieć to, co dzieje się wokół mnie. Zestresowanych, goniących za pieinędzmi ludzi, nieszczęśliwych, zawiedzionych każdym następnym dniem. I to wcale nie jest ich wina. Winny jest rząd, czy ktoś tam, kto kieruje tym państwem. W te wakacje, byłem w Irlandii. Kultura ludzi, sposób, w jaki ludzie się do siebie odzywają, jest niesamowity.

Idę sobie ulicą, staje przy ścianie, opieram się. Wracając z jakiegoś sklepu, idzie sobie starszy pan, w zielonej bluzie. Uśmiecham się do niego, a on do mnie. Przystaje, wita się ze mną, pyta co u mnie. Odpowiadam, że wszystko okej, pytam co u niego. Słyszę tą samą odpowiedź. Odchodzi, rozstając się ze mną w pokoju. Wyobrażacie sobie taką sytuację w polsce?
Ostatnio doświadczyłem, bardzo podobnej. Nie wyrabiwszy się rano, musiałem dojść do szkoły na nogach. Dość długi odcinek. Idę więc sobie, rozglądając się do okoła, ciesząc się nadchodzącą, piękną Jesienią. Spoglądam w pewien kąt, gdzie zazwyczaj stoją moi znajomi uspokajając swój nałóg. Napotykam na spojrzenie jakiegoś chłopaka. Już po chwili, nie robiąc nic złego, słyszę ostre “wypierdalaj”, połączone z “idź tam, gdzie miałeś iść”. Jeszcze moment później, “co się gapisz”. Szkoda, że tak cięzko zmienić tą sytuację.

Inną sprawą, którą chciałbym poruszyć, jest romantyzm, w dzisiejszych czasach. Z czym kojarzy się to słowo? Z przyniesieniem swojej dziewczynie kwiatka, na dzień kobiet? Toż to żałosne. Gdzie podziało się chodznenie na pikniki, czy choćby na oranżade, zabawa w chowanego, wspólne czytanie, czy choćby oglądanie filmów! Gdzie, pytam!

Dziś, może 1 na 100 związków, nie ma swego podłoża w internecie. Nie ma już “zagadywania” do kogoś na ulicy, durnego pytania o godzine, chociaż komórka spoczywająca w kieszeni pokazuje ją co do sekundy. Sytuacja, gdy chłopak prowadzi dziewczynę z opaską na oczach, gdzieś, do jakiegoś tajemniczego miejsca randki, dziś nie istnieje! Nie wiem, czy może dwie pary, na całym świecie, dziś zdobywają się na coś takiego. W czasach, w których żyjemy, wszystko opanowały komputery, centra handlowe, telefony komórkowe.

Kto dziś czyta książki? Zaledwie kilka procent ludzi. Co poprawia się jednak, ku mojej uciesze.

Naprawdę, zastanówcie się nad sobą, ludzie. Czy chcecie żyć, jak kazdy, przeciętny zjadacz chleba, ciesząc się z każdej wypłaty, później żałując, że wydało się to tysiąc złoty na coś, co nie było w ogóle potrzebne, obiecując sobie, że za miesiąc będzie inaczej? Czy może chcecie dostrzegać coś więcej, żyć pełnią życia, nie przejmując się tak przyziemną sprawą, jaką są pieniądze, żyć, nie oglądając się do tyłu.

Teraz, postanawiam oddać się zapachowi czarnej herbatki, decyzję pozostawiając wam. Pozdrawiam.

/za błędy przepraszam, nie mam aktualine polskiej przeglądarki.
Lenistwo robi swoje
Nagmatwałem, mam nadzieję, że ktoś jednak zrozumie.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

Odpowiedzi: 3 do “Tamten Zielony Gentelman.”

  1. telemach mówi:

    Drogi Pawle,
    nie podzielam Twego pesymizmu. Po pierwsze bo nie chcę (a wiżę w moc sprawczą własnego nastawienia) a po drugie dlatego, że umyka Ci pewien istotny szczegół. to TY jesteś w Polsce jaskółką nowego. Takich jak ty są tysiące a może dziesiątki tysięcy. Otwartych na świat, podróżujących, pytających, porównujących wyobrażenia i normy ogółu z postrzeganym ówiatem. Kwestionujących uznane definicje normalności.
    Zyjąc od lat przeważnie poza granicami Polski, również zadawałem sobie pytania o źródła naszej codziennej nieżyczliwości i agresji. Ostatecznie doszedłem do wniosku że u podstaw leży strach, niepewność czasu przemian, brak pozytywnych doświadczeń.
    Twój wpis jest jednak dowodem na to że coś się pod tym względem zmienia.

    Pozdrowienia

  2. Kara$ mówi:

    Miałem okazję przesiedzieć trochę czasu poza granicami kraju, to o czym piszesz jest mi tak dobrze znane. Zarówno ta serdeczność mieszkańców Europy północnej, jak i realia polskiej małomiasteczkowości. Coś Ci jednak powiem – tak jak powiedział @Telemach – to my jesteśmy iskierką nadziei, to w nas tkwi jakaś nadzieja, więc pozostaje nam podtrzymywać pewne wartościowe zachowania i przenosić na grunt naszej “ojczystej ziemi”. Może powiedzą – głupek, idzie i się uśmiecha, ale potem może sami zastanowią się nad tym, dlaczego warto.
    Dobry styl, pozdrawiam;)

  3. Telemach mówi:

    Drogi Pawle, nawiązując do Twego pytania postawionego na moim blogu:
    TO BARDZO DOBRZE ZE TAKICH JAK TY JEST DUZO. To daje nadzieję, że jako naród znormalniejemy.
    Zauważasz słusznie, że poziom agresji w Polsce jest wyższy niż np. w takiej Irlandii. Ja podzielam ten pogląd, uważam jednak, że sam fakt że młodzi ludzie dostrzegają to zjawisko napawa nadzieją. Drażni Cię że ludzie nie czytają książek, że przywiązują zbyt dużą wgę do dóbr materialnych, że iotacza nas w Polsce świat brzydki, brutalny i pozbawiony refleksji.
    Mnie również. Uważam jednak że to od takich ludzi jak Ty zależy czy tak pozostanie. I cieszę się z każdego głosu, który wskazuje że coż się pod tym względem zmienia.

    Dużo pozdrowień z miasta na zachodzie Europy

    t.

Dodaj komentarz