Proszę o wyrozumiałość – nie poprawiałem tekstu. Taki jest, jaki jest. Pisany podczas pobytu na przystanku przy temperaturze minusowej, gdzie z zimna dygotałem niczym golas na Antarktydzie.
__
Latarnie gasną, w kałużach odbija się blady wizerunek rzeczywistości. Dalekie okna; gra świateł. Zimno. Na lewo pan w czapce i brązowych spodniach. Czyta gazetę. Może udaje że czyta. Może pani stojąca obok z niemiecką reklamówką jest spiskowcem, może dopiero co włączone światła latarni to tylko gra, by mnie uspokoić. Jednak nie. Pośrodku wszystkiego stoi ona, królewna w berecie ściskająca sobie talię. Zaraz wsiądzie w autobus i zniknie z mojego życia. “Tyle się widzieli”, ukradkowe spojrzenia. Padający wokół śnieg rozwinąwszy swe skrzydła zamieci rozdzielił ich los na zawsze. O, autobus jedzie.
Tagi: cóś głębszego., irracjonalizm, miłość, Muzyka, News, Notki o niczym, opowiadanie, Poetycka, Problem, Proza, przyjaźń, SNY I WIZJE, wszystko inne, życie
marzec 24, 2009 o 1:52 pm
Takie sympatyczne ^^.
Za to nagłówek mnie pochłania – świetny jest!
marzec 26, 2009 o 4:07 pm
po prostu dobre ani nie rewelacyjne ani nie słabe.
takie miłe , i podziwiam to że pisałeś to na przystanku przy minusowej temperaturze , gdzie dygotałeś jak golas na Antarktydzie . ; )